Interludium udające wyjaśnienie, czyli wędrówki Edgara i Garetha
Byli sobie raz dwaj bracia Edgar i Gareth. Bracia żyli w dolinie znanej z niezwykłej obfitości rodzin z trójką braci, rodzin z trójką sióstr, jedynaków, okrutnych macoch i rywalizującego ze sobą rodzeństwa, z których każde wybierało całkiem inny sposób życia. Jeszcze w całkiem niedawnych czasach oczekiwano, że każde urodzone dziecko w tej dolinie będzie prędzej czy później musiało wyruszyć na poszukiwanie tajemniczego rozwidlenia dróg, wybrać jedną z nich nie wiedząc, dokąd prowadzi; znaleźć magiczne przedmioty i posługiwać się nimi w odpowiedni sposób; a także spotykać dziwnych, dziwnie się zachowujących ludzi i inne dziwne istoty.Wszystko po to, by w końcu powrócić w dolinę i przygotować ją dla następnego pokolenia dzieci, które pojawią się we właściwym czasie znowu całkowicie nieprzygotowane, jednak gotowe przyjąć tamtejsze zwyczaje . W ówczesnych czasach dolina była w nieustannym kontakcie z innymi dolinami, więc doliny uczyły się jedne od drugich w coraz szybszym tempie, a magiczne przedmioty były z reguły w posiadaniu wielkich konglomeratów. Tak to właśnie było i dlatego nasi bohaterowie Edgar i Gareth zdecydowali, że najlepszym sposobem przygotowania się do przyszłych wyzwań będzie przyjrzenie się temu, co dzieje się w innych dolinach, oraz opanowanie kunsztu uczenia się i komunikowania. Opanowali go tak dobrze, że udało im się znaleźć starego tkacza, pamiętającego dawne czasy, teraz zaś zadowalającego się przerabianiem worków na poduszki, a prześcieradeł na worki. Łącząc swoje umiejętności, przypomnieli mu jego dawny kunszt i inspirację, aż pod jej wpływem utkał każdemu z nich magiczny worek. Jeden z tych worków, kiedy został rozdarty, samodzielnie się naprawiał, drugi się sam nie naprawiał, ale za to zmieniał każdą włożoną w niego rzecz w coś innego. Edgar wybrał sobie ten pierwszy worek, Gareth zaś - ten drugi.Niecierpliwie pragnąc w końcu opuścić dolinę, bracia wyruszyli w poszukiwaniu najbliższych rozstajnych dróg, znaleźli je, podali sobie na pożegnanie ręce, po czym każdy z nich ruszył inną drogą.Edgar znajdował wiele owoców leżących przy drodze, zbierał je wszystkie i wkładał, a potem już upychał w swoim worku. Tak sobie przy tym myślał, że worek w razie czego sam się naprawi. Wypełniał go więc do granic możliwości, wykorzystując jego niezwykłe zalety.Gareth także znajdował wiele leżących przy drodze owoców. Podnosił niektóre z nich, a potem, pamiętając, że tkacz nie był zbyt precyzyjny w opisie cech jego worka, co pewien czas przystawał, by dokonać inspekcji znalezionych przedmiotów.Edgar przekonał się, że nic innego w życiu nie można porównać z rozkoszą, jaką daje zbieranie jak największej ilości owoców. Był młody, jego worek był spory, na świecie było przecież wiele dolin… Życie będzie naprawdę fajne!Gareth stwierdził, że warto uważać z tym, co się do worka wkłada. Lekko nadgniłe owoce, które do niego włożył były całkiem zgniłe, kiedy je wyjmował. Z drugiej jednak strony rzeczy, które na początku były dość niezłe, często stawały się czymś naprawdę wyjątkowym i to na wiele zaskakujących sposobów.
Na przykład raz włożył do worka bardzo lśniące jabłko, które w chwilę potem wyjął… I okazało się, że ma ogonek ze szczerego złota! Czasem owoce, orzechy i różne drobne zabawki, które znajdował, okazywały się potem nie martwymi przedmiotami, ale wiewiórkami, lisami, ptakami, a nawet ludźmi. Gareth stał się po pewnym czasie bardzo wybredny – kiedy z worka wyskoczyła wiewiórka, zaniósł ją do najbliższego drzewa; kiedy ptak, dał mu odlecieć. W końcu przestał się nawet zbytnio podniecać sytuacjami, kiedy z worka wyskakiwała młoda i ładna dziewczyna. Myślał sobie, że jeśli ją wypuści, to spotka ona z pewnością wiele innych dziewcząt w miasteczkach, do których dotrze i opowie tym swoim nowym przyjaciółkom, jaki to fascynujący, obdarzony magiczną mocą facet się zbliża.Edgar w tym samym czasie już wiele, wiele razy wypełnił i podarł swój worek. Za pierwszym razem, kiedy go rozdarł, pomyślał: “Ciężko jest utrzymać to, na czym mi zależy, więc najważniejsze jest, żeby te najlepsze rzeczy schować od razu, bo ten cholerny worek jest jednak dość nieprzewidywalny.”
***
Ta historia ma swój dalszy ciąg, ale na razie zostawmy ją na boku, do czasu gdy poznamy więcej technik.
Powyższy tekst jest fragmentem książki “Gut Impact”
Popularność: 2%


